Pole zbóż o zachodzie słońca

Historie - Marek

Kamienie przygotowane na ceremonię pożegnania Marka

Marek

Marek przez wiele lat zmagał się z chorobą alkoholową. To sprawiło, że pozostawił po sobie dużo trudnych wspomnień, a jego relacje z bliskimi były nadwyrężone, naznaczone smutkiem. Jego żona i syn chcieli pożegnać go z godnością, ale ważne było dla nich to, by uhonorować także obecne w ich życiu rodzinnym cierpienie.

Nie mieli żadnego gotowego scenariusza ani pomysłu na to, jak to zrobić. Podczas naszych rozmów długo szukaliśmy takiej formy ceremonii, która pomieściłaby wszystko to, na czym im zależało.

Na pogrzebie najpierw zajęli głos jego wieloletni koledzy z pracy, którzy przedstawili go jako specjalistę i prawdziwego pasjonata w swoim fachu. Jego siostry przywołały obraz Marka z czasów dzieciństwa, mówiły o jego głębokiej wrażliwości i nieposkromionej energii.

Wspomnienie o Marku w imieniu żony i syna wygłosiłam ja, na ich prośbę. Zależało im na szczerym przemówieniu, które zamiast uderzać w pochwalne tony, odda ich skomplikowane i wielowymiarowe wspomnienia.

Dla żony i syna Marka przygotowałam kamienie. Przed złożeniem trumny do grobu oboje wzięli je w dłonie i w milczeniu niejako przelali w te kamienie wszystkie emocje, z którymi żegnali Marka. Następnie złożyli je do grobu, symbolicznie zostawiając tam ciężar przeszłości naznaczonej wspomnieniem niespełnionych obietnic, lęku i poczucia winy.

W zamian otrzymali ode mnie po małym, szklanym kamyku, jako przeciwieństwo ciężkiego kamienia pamięci. Ten mały, przejrzysty i lekki kamyk stanowił swoistą kontynuację ich więzi, ale w lżejszej, odmienionej formie.

Następna historia

Skontaktujmy się